Buty…

Buty to podstawa- dosłownie i w przenośni… parę ciekawych przykładów jak można uatrakcyjnić kobiecą stópkę i przyciągnąć wzrok mężczyzny:

Podziel się na:
  • email
  • Facebook
  • Wykop
  • Twitter
  • Blip
  • del.icio.us
  • Blogger.com
  • Tumblr
Posted in Garderoba | Tagged , | Leave a comment

Ogórkowe niemoce

Ogóreczki kiszoneDlaczego ogórek nie śpiewa…

Pytanie to, w tytule,
postawione tak śmiało,
choćby z największym bólem
rozwiązać by należało.

Jeśli ogórek nie śpiewa,
i to o żadnej porze,
to widać z woli nieba
prawdopodobnie nie może.

Lecz jeśli pragnie? Gorąco!
Jak dotąd nikt. Jak skowronek.
Jeśli w słoju nocą
łzy przelewa zielone?

Mijają lata, zimy,
raz słoneczko, raz chmurka;
a my obojętnie przechodzimy
koło niejednego ogórka.

Powalający tekst Gałczyńskiego o spragnionym osiągnięć wokalnych ogórku zainspirował mnie do rozlicznych refleksji, które dręczą mnie niemiłosiernie już od dawna- gdyż czuję się stałym rezydentem spiżarnianej półeczki.

Moja Żona- istna specjalistka od zamykania ogórków w słoiku i zalewania ich kwaśną kiszonką- spodziewa się zawsze delicji po upływie koniecznego procesu kiszenia, który przebiega w zimnej komórce i bez zbytniej- w jej mniemaniu- udręki nawiązywania osobistych kontaktów z ogórkami. Nie widać wtedy żadnych ogórkowych dylematów, można się po prostu rozgrzeszyć i zasiąść na fotelu w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku… Nie trzeba przytulać, znosić, rozumieć i chwalić. Kisi się samo. Nabrzmiewa, dojrzewa. Po trzech tygodniach można otworzyć słoiczek i oddać się cudowności konsumpcji pysznego, gotowego korniszonka… A jak potrzymać w ciemności i zimnie dłużej- ogóreczek pięknie zakiszony traci już wszelki impet i twardość wewnętrzną. Wtedy jest najsmaczniejszy i świetnie komponuje się z wódeczką. Ogóreczek wówczas cieszy i znakomicie pełni rolę, jaką wyznaczyła mu natura.

Moja Żona nie zastanawia się nad dylematami ogórków. Moja Żona skupia się, żeby je dobrze przyrządzić. Im więcej ogórkowych pragnień i łez- tym więcej smaku. Niech się więc poddają pragnieniom- kiszonka wtedy lepiej pracuje, słone zmienia się w kwaśne… a produkt końcowy jest szczególnie pyszny.

Moja Żona mawia, że powinnością ogórka nie jest śpiewanie. Ogóreczek winien być pomocny w nadaniu życiu specjalnych smaczków. Powinien zmieniać kolor życia. Powinien także mieścić się pięknie w słoiczku i przydawać się we wspólnocie rodzinnej do określonych, związanych z konsumpcją celów.

Moja Żona, jak zwykle, wie, co mówi. Bo w ten sposób izoluje się przed depresją, którą z pewnością przyniesie ogórkowi ewentualne spełnienie jego pragnień- wypuszczenie go na wolność w celu osiągnięć wokalnych nie przyniesie ogórkowi nic, poza rozczarowaniem. Sam siebie zabije własną niemocą, zgnije i na koniec znajdzie się w brzuchu świnki, dokąd trafi wraz ze świńską kiszonką.

Ogórki trzeba umiejętnie kisić. Nie należy pozwalać im śpiewać. Po poddają się wtedy nieoczekiwanej samodestrukcji o niezbyt przyjemnym zapachu i kompletnie bez sensu…

Pragnienie nie determinuje efektu jego zaspokojenia. Trzeba jeszcze funkcjonować zgodnie z predyspozycjami. Wtedy to naprawdę Wysoka Sztuka.

Podziel się na:
  • email
  • Facebook
  • Wykop
  • Twitter
  • Blip
  • del.icio.us
  • Blogger.com
  • Tumblr
Posted in Filozofia mojej żony, Gotowanie | Tagged , , , | Leave a comment

Kura Domowa

Ponieważ zamarłem urzeczony zapoznawszy się z opisem hasła “KURA DOMOWA” w Nonsensopedii- postanowiłem przytoczyć tu obiekt mojego zachwytu.



Oto: “Kura domowa – wynik przeistoczenia się kobiety niezależnej, dbającej o siebie i swoją karierę, w coś innego. Czynnikiem sprawczym procesu przeistaczania są:

* rodzina: zaczyna i umacnia proces przemiany kobiety w kurę domową. Wymaga od kobiety posiadania takich umiejętności, jak pranie, sprzątanie, gotowanie, smażenie, pieczenie i duszenie (nie, nie współdomowników, lecz potraw).

W późniejszym etapie dokłada szycie, dzierganie, robienie na drutach, szydełkowanie, cerowanie itd. Utwierdza kobietę w przekonaniu, iż powinna posiadać te wszystkie umiejętności, ponieważ kiedyś będą jej niezbędne. Proces ukurzania dodatkowo wzmagają zakazy dbania o urodę (tj. malowania się, farbowania włosów, wizyt u kosmetyczki itp.). Szczególnie narażone na ukurzanie są młode kobiety mające rodzeństwo. Muszą one opiekować się nim, co wyrabia w nich kolejną cechę kury domowej – tj. chęć posiadania dzieci i nadopiekuńczość.

Proces ten ma na celu przygotowanie przyszłej żony/matki/kochanki do zajmowania się domem i wyręczania mężczyzny, którego jedynym zadaniem jest oglądanie telewizji z piwem w ręku.

* mężczyzna (mąż/kochanek/narzeczony): umacnia i utrwala proces ukurzania.

Jest to zabieg zarówno celowy, jak i bezwarunkowy. Samiec nauczony przez rodzicielkę nie potrafi sam wykonywać poszczególnych czynności, potrzebuje więc kogoś, kto będzie go w tym wyręczał.

Proces ten rozpoczyna się niewinnie, lecz prowadzi do odleżyn. Kobieta kierowana miłością, brakiem lepszego zajęcia, bądź też chęcią sprawienia mężczyźnie przyjemności, postanawia ugotować obiad z trzech dań, posprzątać w mieszkaniu itp., itd. Mąż po powrocie z pracy jest zadowolony, chwali żonę i spodziewa się, że będzie tak zawsze. Gdy zdarzy się, że przygotowany obiad składa się jedynie z dwóch dań, urządza awanturę, co prowadzi do tego, że żona dla świętego spokoju nie zapomina więcej o deserze. Czynności wykonywane wcześniej z przyjemności i zaangażowania stają się przymusowe i codzienne.”

Więcej pod linkiem  http://nonsensopedia.wikia.com/wiki/Kura_domowa

Rysunek przytoczony w tekście dostępny pod linkiem: http://kartonowka.hoga.pl/Wiadomosc.aspx?id=2483

Podziel się na:
  • email
  • Facebook
  • Wykop
  • Twitter
  • Blip
  • del.icio.us
  • Blogger.com
  • Tumblr
Posted in Filozofia mojej żony, Gotowanie, Sex, Żona to skarb | Tagged , , , | Leave a comment

Kura jak Salomon

Moja Żona ma wielki talent do aktów strzelistych. Czasem jak coś powie- warto to zapisać- żeby nie umknęło z panteonu tzw.prawdziwej kobiecości… Wstrzeliwuje się w samą, przysłowiową setkę… Gdy wczoraj zaproponowałem jej opowieść o koprocesorze- rzuciła nieśmiało:- “Czy to ma coś wspólnego z koprofagiem?”- Nie zaprzeczyłem- bo jestem gentlemanem (moja Żona zawsze to zauważa i docenia). Więc gdy dziś filozoficznie stwierdziła, że kura przy niej samej to jakiś Salomon- grzecznie w duchu zatrzymałem się mentalnie nad dziwną wymową jej (żonki- nie kury) stwierdzenia…

Kocham moją Żonę. Ale wolę, gdy swoje wybujałe emocje przeżywa sama.  Dotrzymuję jej kroku tylko w kwestiach przynależnych do świata *ratio*. Zresztą- chociaż mawia, że jest ze mną samotna- w głębi duszy na pewno zadowala ją, że nie paskudzę jej emosfery moją chłopską filozofią.

Podziel się na:
  • email
  • Facebook
  • Wykop
  • Twitter
  • Blip
  • del.icio.us
  • Blogger.com
  • Tumblr
Posted in Bez kategorii, Filozofia mojej żony, Gotowanie, Powiedzonka, Przygody, Sex, Żona to skarb | Tagged , , , | Leave a comment

Dobra Żona to góra złota…

Witajcie- tu ja- Dobry Mąż :) . Tę stronkę zakładam, by złożyć należną cześć i uznanie mojej cudownej Żonie- której rozliczne przygody inspirują mnie nieustannie- i zasługują na zachowanie dla potomności- w drodze do niewątpliwego uwiecznienia na wieki wieków- amen.

Moja Kochana Żona to esencja smaku mojej egzystencji- dzięki mojej Żonie delektuję się życiem od innej- zdecydowanie niemęskiej strony.  Moja Żona zasługuje na pozłotę. I będę ją tutaj złocił, srebrzył i diamentowił:)- zobaczycie!

Podziel się na:
  • email
  • Facebook
  • Wykop
  • Twitter
  • Blip
  • del.icio.us
  • Blogger.com
  • Tumblr
Posted in Bez kategorii | Leave a comment