Kura jak Salomon

Moja Żona ma wielki talent do aktów strzelistych. Czasem jak coś powie- warto to zapisać- żeby nie umknęło z panteonu tzw.prawdziwej kobiecości… Wstrzeliwuje się w samą, przysłowiową setkę… Gdy wczoraj zaproponowałem jej opowieść o koprocesorze- rzuciła nieśmiało:- “Czy to ma coś wspólnego z koprofagiem?”- Nie zaprzeczyłem- bo jestem gentlemanem (moja Żona zawsze to zauważa i docenia). Więc gdy dziś filozoficznie stwierdziła, że kura przy niej samej to jakiś Salomon- grzecznie w duchu zatrzymałem się mentalnie nad dziwną wymową jej (żonki- nie kury) stwierdzenia…

Kocham moją Żonę. Ale wolę, gdy swoje wybujałe emocje przeżywa sama.  Dotrzymuję jej kroku tylko w kwestiach przynależnych do świata *ratio*. Zresztą- chociaż mawia, że jest ze mną samotna- w głębi duszy na pewno zadowala ją, że nie paskudzę jej emosfery moją chłopską filozofią.

Podziel się na:
  • email
  • Facebook
  • Wykop
  • Twitter
  • Blip
  • del.icio.us
  • Blogger.com
  • Tumblr
This entry was posted in Bez kategorii, Filozofia mojej żony, Gotowanie, Powiedzonka, Przygody, Sex, Żona to skarb and tagged , , , . Bookmark the permalink.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*


*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>